• Wpisów:128
  • Średnio co: 18 dni
  • Ostatni wpis:15 dni temu
  • Licznik odwiedzin:27 312 / 2411 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
A dziś? Dziś jest mi wyjątkowo przykro. Przykro tak do samego rdzenia kręgosłupa, to samego środka wszystkich wnętrzności.
Dziś mogłabym płakać przy wtórze deszczu za oknem i burzy. Nie tak głośno, mając wyrzut do całego świata i skarżąc się na wszystko co mi się przytrafiło.
Mogłabym płakać tak, żeby nie przeszkadzać odgłosom spadających kropel i szumiącego wiatru na deszczu. Tak cicho żeby nie pobudzić śpiących ptaków za oknem.
Nie musiałabym nawet krzyczeć ani próbować z siebie czegokolwiek wyrzucić. Mogłabym po prostu patrzeć a łzy same leciałyby mi po policzkach.

Tak cholernie mi przykro. Dziś nawet bez żadnych osobowych wyrzutów, całkowicie bezosobowo smutek wykrystalizował dziś po całym dniu zmęczenia.

Jest mi przykro. Nigdy nie mogę mieć tego co bym chciała od życia. To trochę taki wyrzut wobec niego. Nie dość złych rzeczy mi się przytrafiło? Za mało dobrych rzeczy mi się nie przytrafiło?

Przypominam sobie początki października kiedy kompletnie wykończona i przerażona tym co będzie siedziałam na schodach domu i płakałam. Autentyczne uczucie strachu, że nie damy rady, że nie ogarniemy tego wszystkiego. A z drugiej strony żal, przykry żal do losu czemu zostaną mi odebrane kosztem tego różne przyjemne rzeczy na które czeka się przez wakacje aż wróci się na studia.

Góro, jakie to wszystko niesprawiedliwe. Nie chcę nikomu zazdrościć, ale nie mam jak nie!
  • awatar Gość: Czuje gorycz, że gdy mowie "Zostań!" - on czuje gorycz...
  • awatar Gość: Też nigdy nie zrozumiem, dlaczego tyle bólu mnie spotkało. Dlaczego posadzono mnie o zło, gdy chciałam dobro? Dlaczego odszedł i nie wraca? Dlaczego nie wróci? Dlaczego śmieje sie ze mnie gdy ja cierpię? Dlaczego nienawidzi choc ja kocham? To boli... Nie odchodź Ale bliżej mnie chodź Dlaczego...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Momentami z frustracji mam zamiar zerwać wszystkie kontakty. Na wzór wyszarpnięcia wszystkich żył i nerwów z organizmu, jednym ruchem wydrzeć to co jest tak głęboko zakorzenione, siedzi i pozwala żyć, pozwala cieszyć się tym co mam.
Ale czy zawsze przez te przewody płynie to co powinno?
Czuję jak frustracja, wściekłość i zawód rozpiera mi od środka, pulsuje w skroniach i przepływa przez żyły.

"N-I-E-N-A-W-I-D-Z-E C-I-E" tak łatwo przychodzi mi dzisiaj do powiedzenia. Ale czy nie będę tego żałować jutro?

Tak bardzo potrzebuję rozdwojenia siebie- jedna z nas jest wściekła i oderwałaby się od wszystkiego, rzuciła o ścianę niczym porcelanowym wazonem który rozprysłby się na miliardy kawałków. Druga z bycia za bardzo emocjonalną istotą i przywiązania do czegoś co dawało (czy może daje?) jej miłe wspomnienia, zostawiłaby to, zapewnie na zawsze. Samookaleczanie, samodestrukcja, masochizm, sadyzm? Jak to nazwać?

Dwie nas to byłoby zdecydowanie za dużo. Trudno wytrzymać z jednym oszustem, co dopiero z dwoma.

  • awatar Gość: Każdy ma chwile, gdy ma ochotę wszystko rzucić w diabły. Tylko że diabeł potem niczego nie oddaje, co mu dasz....
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Pierwsze co przychodzi mi na myśl gdy myslę o tym, żeby wylać gdzieś swoje smutki to papierowy zeszyt. Siedzenie gdzieś na plaży w długiej sukience, pisanie w pamiętniku wszystkich swoich najsmutniejszych myśli i szkicowanie wzburzonych fal.
Niedługo wyjazd, niedługo będzie morze. Ale na pewno nie będzie tak jak to zaplanowałam.

ZAWSZE jest inaczej, ZAWSZE. Zawsze jest gorzej, zawsze będąc w danej sytuacji odczuwam niepomierny zawód. Tyle razy wszystko przemyślałam pod różnymi kątami a i tak wszystko wychodzi gorzej. Bez wyjątku nigdy nie było takie jak planowałam, że będzie.
Mam tylko nadzieję, że wrześniowy wyjazd mnie zatka. Że opadnie mi szczęka a gdzieś przez tą płaską pierś przeleci westchnienie pełne zachwytu i spełnienia. Spełnienia jednego z wyżej postawionych marzeń. Must-do. Bucket list. Things to do before death.

Szkoda tylko, że jest mi tak przykro nawet mając na uwadze ten wyjazd. Czemu wszyscy zawodzą jak mechanizm w nakręcanym zegarku?
 

 
Przykre, tyle pięknych chwil za nami, tyle cudownych wspomnień.
A ja siedzę tu i zastanawiam się nad równaniem matematycznym, trudniejszym niż te skichane pochodne z e^-x: wspomnienia czy ludzie ze wspomnień? Jaki znak spośród >,<,= postawić? Zaryzykować równa się?

McDonaldy
wagary
te piękne niezapomniane pół roku wakacji, rowery, sporty, rzeki, wyjazdy
nagrywanie głupich rzeczy
Juwenalia
pijackie imprezy

Jest co wspominać...
Ale już jutro wielka 2015. Czas wszystko oddzielić grubą kreską, czas zacząć nowe wspomnienia

kwestia tego, czy tylko to potrafię

i jeszcze jedna: czy będzie z kim dzielić nowe przeżycia?


 

 
Chciałam dzisiaj pozdzierać za bardzo sentymentalne zdjęcia ze ścian, zdarłam kilka żeby zrobić czystkę, ale czemu powstrzymałam się przed zdarciem innych?

Ach tak, cudowne wspomnienia, cudowne dni.

Ale pech chciał, że trafiłam na to:
takie prawdziwe, prawda?

Szczególnie, że te wspomnienia są dla mnie teraz wszystkim co pozostało po tych osobach, a one same wsadzając mi nóż w plecy... chyba niestety wspomnienia o nich pokonały ich samych?
 

 
że tak jakoś dziś mi wyjątkowo przykro i smutno.

Godzinę temu odjechał autobus, który miał mnie zawieść daleko stąd. Niestety, nie wsiadłam na jego pokład, nie wiedzieć dzięki komu.

A godzinę tą przegadałam z ludźmi, którzy (wierzę, że oni do care) zajęci są swoim życiem i sobą, czemu się w sumie nie powinnam nawet dziwić. Przykro mi, że to wszystko się tak rozprzęsło w czasie, ze gdybyśmy mieszkały bliżej albo utrzymywały lepszy kontakt, to dziś może miałabym komu się zwierzyć. A teraz niestety to takie płytkie, powierzchowne. Przykro mi, nie mogę Ci powiedzieć wszystkiego, nawet nie starałabyś się zrozumieć. Masz swoje życie, ja już swoje.

A na Sylwestra mam zamiar się ^@$%@ schlać, niech Nowy Rok wejdzie w takiej oto atmosferze!

 

 
A całe życie uczono mnie, żeby nie ufać obcym. Czy zrobiono dobrze?

Tak, zdecydowanie. Czułam się nieraz nieswojo między innymi osobami, które sprzedawały swoje sekrety życia nowopoznanym. Ja nie przehandlowałabym ich nawet najlepszym przyjaciołom, których znam latami.

To źle?
To chyba nawet mnie ratuje w tej sytuacji, kiedy zawodzą nawet ci najlepsi przyjaciele. Gdybym ufała im całkiem, jak bardzo by mnie teraz bolało?

Nie wolno ufać ludziom.
Pod żadnym pozorem.
Ludzie żyją tylko dla siebie, z własnymi interesami i intencjami głęboko pod skórą.

Kolejna lekcja od życia na drugi świąteczny, ciemny dzień.

1 : 0 bitchess!